Kuba oprowadzał Lili po Łodzi. Dziewczynie się podobało to, że Kuba otwiera się przed nią i opowiada historię ze swojego dzieciństwa. Jednak młoda matka nie chciała na tak długo zostawiać swojej pociechy ze swoimi dziadkami jednak bądź co bądź są dla niej jak na razie obcy. -Już wróciliście? - zapytała mama piłkarza -Tak. Jak Marcelinka? -Świetnie. Bawi się z dziadkiem. -My będziemy musieli już wracać- powiedziała Lili -Może zostaniemy na noc? -Kuba, proszę nie stawiaj mnie w głupiej sytuacji. Mieliśmy wracać dziś i tak zrobimy. Pójdę pozbierać rzeczy małej. - dziewczyna poszła do pokoju. -Kubuś może uda Ci się ją przekonać? -Nie sądzę, a po drugie nie chcę jej na siłę męczyć i tak cieszę się, że tu ze mną przyjechała. -Synku uwierz mi, że ja też. Lili to cudowna dziewczyna, a Marcelka urocza dziewczynka. Musisz o nie walczyć. -Wiem mamo, tylko nie wiem czy dam radę je odzyskać. -Musisz. Przyjedziemy na chrzest małej, a teraz wracajcie bezpiecznie i zadzwoń jak będziesz już ...
Weronika nie mogła długo zasnąć martwiąc się o siostrę. Wiedziała, że Lili pomimo wszystko nadal kocha Kubę. Dziewczyna postanowiła pójść do pokoju Lilki. Młoda mama leżała na łóżku: -Lili? - szepnęła by nie obudzić siostrzenicy- Lilka śpisz?- dziewczyna spojrzała w stronę siostry -Spałam. Stało się coś ? -Nie. Tylko tak chciałam na chwilę do Ciebie przyjść. Nie mogę zasnąć. -Masz Maćka. Przytul się do niego i zaśniesz na pewno. -A mogę do Ciebie? Pamiętasz jak byłyśmy małe? Zawsze jak nie mogłam zasnąć to szłam do Ciebie. -Jasne, że pamiętam- Lila się uśmiechnęła i pokazała siostrze miejsce gdzie ma się położyć- wskakuj!- Weronika położyła się obok siostry. -Lili myślisz, że Kuba jest dobrym ojcem? -Jest dobrym ojcem. Wiem to. -Lili zawsze mówiłyśmy sobie wszystko....- Młoda mama przerwała siostrze wypowiedź -No nie zawsze. -Jak to?- zapytała zdziwiona Wera -Zawsze Ci mówiłam, że podkochujesz się w Maćku, a Ty zawsze zaprzecza...
Przez 3 tygodnie Kuba regularnie odwiedzał swoją córkę u Lili w domu. Bardzo zaangażował się w życie obu kobiet. Tak na prawdę najważniejszych w jego życiu. Liliana wraz z Kubą i małą Marceliną spacerowali po parku: -Lili? -Tak?- zapytała uśmiechając się do dziecka i poprawiając kocyk -Pojedź ze mną do moich rodziców to znaczy pojedźcie.- dziewczynę zamurowało. Poznała kiedyś jego rodziców na jednym meczu, ale bała się jechać do ich domu. -Jak to? Kuba to nie możliwe. -Lili dlaczego? Moi rodzice chcą poznać moje dziecko i matkę mojej córki. To normalne. -No tak, ale...oni wiedzą o tym, że... -Że sama chowałaś Marcelę? -No tak. -Wiedzą. Mama dała mi nieźle popalić. Ja też okropnie żałuje tego co zrobiłem. Na prawdę. -Dobra czasu nie cofniesz. -A więc? -Nie wiem Kuba to jest trudne. -Błagam. To nic nie będzie dla Ciebie znaczyć, a moi rodzice i rodzeństwo się ucieszy nie mówić o mnie. -No dobrze, ale kiedy? -Jutro. -No chyba żartujesz?! -Nie. Mówię na poważnie. Prze...
Komentarze
Prześlij komentarz