Kuba oprowadzał Lili po Łodzi. Dziewczynie się podobało to, że Kuba otwiera się przed nią i opowiada historię ze swojego dzieciństwa. Jednak młoda matka nie chciała na tak długo zostawiać swojej pociechy ze swoimi dziadkami jednak bądź co bądź są dla niej jak na razie obcy. -Już wróciliście? - zapytała mama piłkarza -Tak. Jak Marcelinka? -Świetnie. Bawi się z dziadkiem. -My będziemy musieli już wracać- powiedziała Lili -Może zostaniemy na noc? -Kuba, proszę nie stawiaj mnie w głupiej sytuacji. Mieliśmy wracać dziś i tak zrobimy. Pójdę pozbierać rzeczy małej. - dziewczyna poszła do pokoju. -Kubuś może uda Ci się ją przekonać? -Nie sądzę, a po drugie nie chcę jej na siłę męczyć i tak cieszę się, że tu ze mną przyjechała. -Synku uwierz mi, że ja też. Lili to cudowna dziewczyna, a Marcelka urocza dziewczynka. Musisz o nie walczyć. -Wiem mamo, tylko nie wiem czy dam radę je odzyskać. -Musisz. Przyjedziemy na chrzest małej, a teraz wracajcie bezpiecznie i zadzwoń jak będziesz już ...
Przez 3 tygodnie Kuba regularnie odwiedzał swoją córkę u Lili w domu. Bardzo zaangażował się w życie obu kobiet. Tak na prawdę najważniejszych w jego życiu. Liliana wraz z Kubą i małą Marceliną spacerowali po parku: -Lili? -Tak?- zapytała uśmiechając się do dziecka i poprawiając kocyk -Pojedź ze mną do moich rodziców to znaczy pojedźcie.- dziewczynę zamurowało. Poznała kiedyś jego rodziców na jednym meczu, ale bała się jechać do ich domu. -Jak to? Kuba to nie możliwe. -Lili dlaczego? Moi rodzice chcą poznać moje dziecko i matkę mojej córki. To normalne. -No tak, ale...oni wiedzą o tym, że... -Że sama chowałaś Marcelę? -No tak. -Wiedzą. Mama dała mi nieźle popalić. Ja też okropnie żałuje tego co zrobiłem. Na prawdę. -Dobra czasu nie cofniesz. -A więc? -Nie wiem Kuba to jest trudne. -Błagam. To nic nie będzie dla Ciebie znaczyć, a moi rodzice i rodzeństwo się ucieszy nie mówić o mnie. -No dobrze, ale kiedy? -Jutro. -No chyba żartujesz?! -Nie. Mówię na poważnie. Prze...
NASTĘPNEGO DNIA: Gdy Lilka jeszcze spała to poszedłem, kupić jej dużego misia, bo tak jej obiecałem. Wróciłem, a ona siedziała na tarasie kosztując się promieniami słońca: -Lili skarbie- zawołałem, a ona nie chętnie wstała z krzesła -O boże to dla mnie?- zapytała uradowana -Dla mojej najcudowniejszej dziewczyny- pocałowałem ją -Kubuś jest śliczny na prawdę. I tak samo uroczy jak Ty- do pokoju musiała wejść Edyta -O jakie cacko. Od Kubusia dostałaś?- zapytała opierając się o drzwi przegryzając dolną wargę co mnie strasznie podniecało -Tak- uśmiechnęła się- Śliczny prawda? -Prawda prawda. Pewnie ma coś na sumieniu -Mój Kubuś? Nie na pewno nie- pocałowała mnie w policzek i poszła do łazienki, a ja złapałem Edytę za ramię -Co Ty gadasz?- zapytałem wściekły, ale cicho by Lili nie usłyszała -Kuba daj spokój nie widzisz jak ona jest w Tobie zakochana? Nawet gdyby zobaczyła, że bzykasz się ze mną to by powiedziała, że to nie Ty! -To był ostatni raz kiedy odwalasz takie akcje...
Komentarze
Prześlij komentarz